Fragment mojej recenzji został umieszczony na okładce powieści "Skazaniec. Z bestią w sercu" Krzysztofa Spadło

Fragment mojej recenzji „Korony śniegu i krwi” został umieszczony na okładce powieści Elżbiety Cherezińskiej – „Niewidzialna korona” (wyd. Zysk i S-ka)

środa, 26 marca 2014

Krakowski kredens – Mateusz Kraft

Wydawnictwo: PsychoSkok
Konin 2014
Ebook, format epub
Liczba stron: 135
ISBN: 978-83-7900-136-1




Książka zwraca na siebie uwagę tajemniczą okładką. Co też znajduje się w tym pięknie rzeźbionym, starym kredensie, który z pewnością pamięta przynajmniej II RP, a może nawet i czasy zaborów? Jakie tajemnice kryją szafki i szufladki? Jaką historię usłyszymy w miarę ich otwierania?
"Krakowski kredens" Krafta trudno nazwać powieścią. Przynajmniej ja mam trochę oporów w tej kwestii. Skłaniałabym się bardziej do nazwania tej książki zbiorem biografii osób należących do rodziny Walasików i ich najbliższych. Poznajemy losy Stanisława, jego żony Janiny, ich dzieci: Marii, Piotra, Gabrieli i Michała, a także Tomasza – męża Marii i Dariusza – męża Gabrieli. Na zakończenie Autor serwuje nam najmocniejsze uderzenie, które na długo pozostaje w pamięci.
Starsza Pani słyszy w torebce dzwonek telefonu komórkowego. Nie może się do tego przyzwyczaić i złorzeczy całemu światu – świat bez komórek miał się całkiem dobrze. W końcu udaje się odebrać połączenie. Otrzymuje informację, że jej męża przed chwilą zabrało pogotowie. Co się stało? Jak to możliwe? Przecież Stanisław czuł się dobrze, gdy ona wychodziła na zakupy. Jej życie ma się odmienić... Próbuje dodzwonić się do dzieci i w tym momencie poznajemy członków rodziny Walasików – z perspektywy Janiny, żony i matki. Jedziemy z nią do szpitala, gdzie Stanisławowi nie przepowiadają przeżycia nocy. Tu dopiero zaczyna się prawdziwa historia.
"Krakowski kredens" zbudowany jest z wielu tajemnic, ukrywanych uczuć, nieczystych intencji podszytych pychą, zazdrością, nienawiścią oraz żądzą władzy i pieniędzy. Nie spodziewajcie się jednak jakiegoś porywającego procesu spadkowego po Stanisławie, ani nic w tym stylu. Opowiedziane historie dotyczą bowiem przeszłości krakowskiej rodziny i wszystkie kończą się mniej więcej w drugim dniu po wypadku głowy rodu.
Książka jest trochę dołująca, choć nietrudno uwierzyć, że mogłaby być rzeczywistą historią. Z pewnością takie rodziny istnieją – właściwie patologiczne, na zewnątrz idealne, żyjące w zgodzie, na poziomie, szanowane przez otoczenie, a wewnątrz zgniłe, do cna zniszczone... Czy wyniknie z tego choćby jedna pozytywna rzecz? Czy Piotr pogodzi się z ojcem, który nie potrafił zaakceptować tego, że syn przyjął święcenia kapłańskie? Czy Gabriela wybaczy matce to, że z jej winy nie może mieć dzieci? Czy Michał zacznie traktować życie jak przystało na dorosłego człowieka? Jak zachowa się Maria, gdy dowie się, że całe życie ją okłamywano i nic nie jest takie, jak sądziła? Barwna mozaika postaci i wiążących się z nimi życiorysów z pewnością nie pozwoli Wam oderwać się od lektury, jednocześnie spędzając sen z powiek i pozostając na długo w pamięci.
W tym niedługim tekście Kraft zawarł obraz przerażający i obrzydliwy, a jednak tak okrutnie prawdopodobny. Czy chce nas wystraszyć? Nie sądzę. Z pewnością takie rodziny się zdarzają, myślę jednak, że są rzadkością. W każdym domu musi być jakaś "czarna owca", nie wydaje mi się jednak, by takie natężenie zła i amoralności mogło się zgromadzić w jednej rodzinie. Choć... Nie. Zastosowane przez Autora przejaskrawienie i uwypuklenie problemu ma czytelnika zmusić do zastanowienia się nad stanem społeczeństwa i tego, co w życiu rzeczywiście ważne. Zabieg taki znany jest od stuleci i trzeba przyznać, że Kraftowi udał się doskonale. Poza tym "Krakowski kredens" napisany jest bardzo dobrze pod względem konstrukcyjnym i językowym, a i redakcja tekstu została wykonana rzetelnie. Czyta się wyśmienicie, choć treść nie jest prosta do przyswojenia. Jeśli szukacie miłej i przyjemnej lektury, lepiej sięgnijcie po coś innego. Jeśli natomiast chcecie poobcować z literaturą z wyższej półki, to "Krakowski kredens" z pewnością jest jedną z tych pozycji, które się tam znajdują. Polecam.



Książkę przeczytałam dzięki życzliwości Wydawnictwa PsychoSkok


Książka przeczytana w ramach Wyzwania:




2 komentarze:

  1. Nie, tym razem nie dla mnie, lecz czekam na kolejne propozycje :))

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie nadążam z recenzjami. Książki się piętrzą na biurku, koniec miesiąca tuż tuż. Obiecuję poprawę. Jeszcze w marcu ze 2 recenzje napiszę, a może i 3 się uda :)

    OdpowiedzUsuń