Fragment mojej recenzji został umieszczony na okładce powieści "Skazaniec. Z bestią w sercu" Krzysztofa Spadło

Fragment mojej recenzji „Korony śniegu i krwi” został umieszczony na okładce powieści Elżbiety Cherezińskiej – „Niewidzialna korona” (wyd. Zysk i S-ka)

poniedziałek, 19 listopada 2012

Pokój 415 - Edward Lee



Wydawnictwo: Dobre Historie
Wrocław 2012
Oprawa: miękka
Nowela
Liczba stron: 30
Przekład: Karolina Zduńska
Ilustracje: Rafał Szłapa
ISBN: brak



„Pokój 415” Edwarda Lee to prezent, który wydawnictwo Dobre Historie dodawało w pre-ordrze do czwartego numeru magazynu Coś na progu. Prezent niebagatelny i godny polecenia, chociaż trudny do zdobycia. Książeczka ma charakter reklamowy i nie może być sprzedawana. Jeśli więc nie zamówiłeś czwartego Cosia, możesz co najwyżej liczyć na znajomych, którzy to zrobili i będą chcieli Ci tę nowelkę pożyczyć. Ewentualnie na wersję anglojęzyczną, choć i ta jest rzadkością (wyszła jedynie w nakładzie 450 sygnowanych i numerowanych egzemplarzy (400 sztuk w miękkiej oprawie i 50 egzemplarzy w twardej).
Seks, brutalność, wyuzdanie, groza doprawiona szczyptą piękna kobiecego ciała. To właśnie opowiadanie Edwarda Lee.
Głównym bohaterem jest Jack Flood. Przybywa na targi, by promować firmę, w której pracuje. Piękne, zgrabne i ponętne hostessy paradujące po całych targach nie wzbudzają w nim jednak żadnych emocji – od rozwodu nic go już nie podnieca. A nawet jeśli, podniecenie szybko mija, gdy jego myśli wracają do byłej małżonki.
Wszystko jednak zmienia się pewnej nocy, gdy ujrzy brutalnie wykorzystaną i pobitą kobietę przez szparę w zasłonce koloru łososiowego różu (Rany, łososiowy róż? Kto to wymyślił, nie ma takiego koloru, albo łosoś, albo róż, ach ci mężczyźni…). Już, już ma chwycić za telefon i dzwonić na policję, jednak…
Sceny gwałtów, maltretowania i wykorzystywania kobiet, straszliwego traktowania prostytutek przez ich alfonsów – to właściwie 90% tego krótkiego utworu. Kilka zaledwie dni całkowicie odmienia życie Flooda. Niebanalne zakończenie jest fantastycznym zwieńczeniem tej historii, która trzyma w napięciu i powoduje ciarki na całym ciele. Co będzie dalej? Co się stanie za chwilę? Zadzwoni na policję? Uratuje kolejną dziewczynę przed tragicznym losem? Czy może… okaże się zwykłym ***synem, dla którego orgazm doznany w czasie bestialskiego seksu podglądanego przez okno jest ważniejszy od sprawiedliwości i życia prostytutki? Będziecie się tego chcieli dowiedzieć, ręczę za to głową.
„Pokój 415” to prezent fantastyczny również dlatego, że został naprawdę pięknie wydany. Nieczęsto można tak krótki utwór spotkać w tak pięknej szacie graficznej, dlatego tym bardziej smutno, że roi się na tych 30 stronach od błędów. To moje jedyne zastrzeżenie – bo i utwór genialny i tłumaczenie dobre, i wydanie wspaniałe.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz