Fragment mojej recenzji został umieszczony na okładce powieści "Skazaniec. Z bestią w sercu" Krzysztofa Spadło

Fragment mojej recenzji „Korony śniegu i krwi” został umieszczony na okładce powieści Elżbiety Cherezińskiej – „Niewidzialna korona” (wyd. Zysk i S-ka)

czwartek, 16 kwietnia 2015

Ab ovo – Rafał Bąk



Wydawnictwo: Varsovia
Warszawa 2011
Oprawa: miękka
Liczba stron: 373
Ilustracje: Rafał Bąk
ISBN: 978-83-61463-02-3









Tym razem zacznę od okładki, ponieważ trudno przejść obok niej obojętnie. Robi wrażenie tym większe, kiedy się ją dotyka i pod opuszkami palców wyczuwa delikatne linie pięknego wzoru wisiorka, który nosi główny bohater powieści. Okładka oczarowała mnie całkowicie, a motyw naszyjnika zainspirował do stworzenia własnej biżuterii nawiązującej do pomysłu Autora.
Nie po okładce jednak sądzić należy książkę, przechodzę więc do treści powieści Rafała Baka, by zakończyć kolejnym artystycznym akcentem.
Historia zaczyna się dość normalnie. Od razu poznajemy głównego bohatera, Jana Suma, który jest jednocześnie pierwszoosobowym narratorem. Całą opowieść poznajemy zatem z jego perspektywy. Jan jest tatuażystą (choć Autor używa określenia tatuator, które nie przypadło mi do gustu). Jak każdy człowiek, miewa lepsze i gorsze dni, czasami denerwuje się na żonę, nieraz wkurzają go klienci, innym razem jest zbyt zmęczony, by pobawić się z dziećmi. Stara się jednak być jak najlepszym człowiekiem, mężem i ojcem. W pracy też sobie radzi. Nie tak dawno wraz z całą rodziną wyprowadził się z Warszawy na cichą wieś, gdzie szukał spokoju i wytchnienia. Jan boryka się bowiem z jeszcze jednym problemem – jest alkoholikiem. I choć od dawna nie pije, alkohol wpływał na jego życie wielokrotnie.
Pewnego dnia Jan wybiera się do kościoła i tam właściwie rozpoczyna się jego wielka przygoda – wędrówka przez Europę i przez czas. Spotkany w jednej z kościelnych ław anioł poinformuje go bowiem, że ma do wykonania nie lada misję. Nie od razu wyjawi jej cel, ale obieca Janowi jedno – że będzie on chroniony, a pomocny mu w tym będzie wisior, którego ma nigdy nie zdejmować. Tak, ten właśnie, który zdobi okładkę książki.
Jan niespodziewanie przeniesiony zostaje do średniowiecza, w początki XV stulecia. Ziemiami, które uznaje za czysto polskie władają Krzyżacy, którzy przygotowują się do zdobycia jeszcze większej władzy. Jednak nie tylko Zakon jest mu wrogiem. Stawka jest znacznie wyższa, a poza wspaniałym zakonnym rycerstwem w szranki z Polakiem z XXI wieku i jego poplecznikami staną wysłannicy szatana. Stoczona zostanie walka, która zaważy na losach całego świata. Czy Jan wraz z Ramonem, Lamontem i Mikołajem oraz kilkoma innymi dzielnymi śmiałkami pokona siły zła, przechyli szalę zwycięstwa na stronę wojsk polsko-litewskich i da szansę na zbawienie upadłym aniołom, które chcą wrócić na łono Ojca?
Powieść jest napisana bardzo zgrabnie i wyśmienicie się ją czyta. Interesujący pomysł, wartka akcja, ciekawi bohaterowie – wszystko to sprawia, że "Ab ovo" jest lekturą wartą polecenia. Bez wątpienia też Autor przyłożył się do badań nad czasami, które opisuje – nad strojami, zwyczajami, czy językiem. Choć, niestety, nie udało mu się uniknąć kilku drobnych pomyłek (jak choćby rozpisywanie się o kiltach, które pojawiły się dopiero jakieś sto lat później).
Bardzo ciekawa zdaje się w pierwszej części warstwa językowa powieści. Od razu widać, że rozmówcy pochodzą z różnych epok, wynikają z tego różne interesujące, a czasami zabawne historie. Później się to zmienia, a to za sprawą wisiora, który okazuje się również... urządzeniem tłumaczącym. Nie spodobało mi się to. Kiedy nagle wszyscy zaczęli mówić do siebie w zrozumiały sposób, a i odbiór wypowiedzi pozostałych poprzez Jana stał się taki, jakby rozmawiał z nam współczesnymi – historia straciła sporo uroku i naturalności. Szkoda, bo zapowiadała się językowa perełka.
Bohaterowie przemierzą Europę – częściowo konno, częściowo na "zaczarowanym"" statku. Napotkają na swej drodze nowych sprzymierzeńców i wrogów. Nikt nie jest w powieści Bąka biały ani czarny. Znajdziecie tu wiele odcieni szarości, bo każdy z nas ma w sobie zalążek dobra i zalążek zła. Nawet anioły.
Jezus umarł na zbawienie ludziom. Czy i upadłe anioły mają na nie szansę, czy na zawsze już pozostaną z piętnem, które wyryło się na nich, kiedy postanowiły przystąpić do buntu szatana?
Dzisiejszy świat bardzo różni się od tego, który znali ludzie średniowiecza. Dało to Autorowi możliwość opisania wielu dylematów moralnych, które były udziałem Jana. Szczególnie tak różne podejście do zadawania śmierci ma w tej powieści duże znaczenie i daje do myślenia również czytelnikowi.
Korekta i redakcja spisały się bardzo dobrze. Moje odczucia w kwestii okładki już znacie. Zarówno ją, jak i zawarte wewnątrz książki liczne grafiki stworzone zostały przez samego Rafała Bąka, możemy więc zobaczyć, jak wyglądają bohaterowie – tacy, jakich on sobie wyobrażał, kiedy o nich pisał. To ciekawe doświadczenie i naprawdę wyśmienity pomysł. Na dodatek grafiki są naprawdę rewelacyjne.
Czy mogę się czegoś przyczepić? Owszem. Denerwowało mnie, że Jan jest tak świetnym znawcą pojęć marynistycznych, świetnie potrafi z daleka ocenić rodzaj broni, zbroi czy hełmu noszonego przez średniowiecznego rycerza, a zupełnie nie radzi sobie choćby z prostym przeliczeniem centymetrów na cale. Jego wiedza była bardzo rozległa, choć nie została niczym wytłumaczona. Wręcz przeciwnie – można było wnioskować, że o średniowieczu, uzbrojeniu i statkach Jan wie niewiele, a jednak dokładnie potrafił opisać je z najdrobniejszymi nawet szczegółami. Bywało to strasznie irytujące.
Książkę zatem mogę szczerze polecić każdemu, kto lubi dobrą intrygę i ciekawą przygodę.







Książkę przeczytałam dzięki życzliwości Wydawnictwa Varsovia



4 komentarze:

  1. Rzeczywiście, okładka zwraca uwagę... i klimat pewnie też by mi pasował.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zatem nie ma co czekać :) Czytać, czytać, czytać... Naprawdę polecam.

      Usuń
  2. Lubię średniowiecze i cudne okładki. No cóż, nie pozostaje mi nic innego jak zapolować na tę książkę :)
    http://chcecosznaczyc.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się. Polowanie czas zacząć :)

      Usuń