Fragment mojej recenzji został umieszczony na okładce powieści "Skazaniec. Z bestią w sercu" Krzysztofa Spadło

Fragment mojej recenzji „Korony śniegu i krwi” został umieszczony na okładce powieści Elżbiety Cherezińskiej – „Niewidzialna korona” (wyd. Zysk i S-ka)

środa, 29 kwietnia 2015

Zagubiona w śniegu – Holly Webb



Wydawnictwo: Zielona Sowa
Kraków 2011
Cykl: Kotka Pusia, tom 1
Oprawa: miękka
Liczba stron: 123
Tytuł oryginału: Lost in the Snow
Przekład (z angielskiego):Jacek Drewnowski
Ilustracje: Sophy Williams 
ISBN: 978-83-7623-992-7







Powiedzcie mi, czy można takiej Pusi nie kochać od pierwszego wejrzenia? Widzicie te oczka, które mówią "kocham cię"? Czujecie już tę mięciutką sierść?  Całkowicie zauroczona i zakochana w Pusi i twórczości Holly Webb (która staje się teraz jedną z moich ulubionych pisarek), napiszę kilka słów, zupełnie subiektywnych, okrytych puchem futerka i śniegu, słów o wspaniałej historii, która poruszyć może tak dzieci, jak i dorosłych.
Okładkę tej książeczki, jak i innych z serii, widziałam już w kilku miejscach, przy różnych okazjach. Jednak, jako że na razie dzieci nie posiadam, a sama i tak wydaję majątek na książki, postanowiłam się powstrzymać i tych książeczek jeszcze nie kupować. "Polowałam" jednak na nie w różnych miejscach. Możecie więc wyobrazić sobie, jak wielka była moja radość, gdy na wymianie książek wypatrzyłam aż dwie powieści Holly Webb. Wróciłam do domu i, zagłębiona w kanapę, okryta ciepłym kocykiem, zaczęłam czytać opowieść o wspaniałej kotce, która bardzo pragnęła mieć dom i być kochana oraz o małej Eli, której marzeniem było posiadanie zwierzątka.
Pusia to wyjątkowa kotka. Urodziła się najmniejsza, taka malutka, że nikt nie spodziewał się, że w ogóle przeżyje. Jej bracia i siostry znalazły nowe domy, ponieważ na farmie pani Moffat nie mogły zostać. Pusi jednak nikt nie chciał wziąć. Czy coś naprawdę było z nią nie tak, czy może po prostu nie znalazł się jeszcze odpowiedni opiekun? Wszak nie chodziło tylko o znalezienie pana, czy pani, ale  prawdziwego domu i prawdziwej, kochającej rodziny. 
Gdy pewnego dnia na farmie pojawia się Ela, od razu przypadają sobie z Pusią do gustu. Jednak mama Eli nie zgadza się na kotka w domu. Ela jest załamana, a Pusia kompletnie nie pojmuje, co się właśnie wydarzyło. Przecież ta dziewczynka chciała ją zabrać, dać jej miłość, ciepły dom, codzienną porcję pieszczot. 
Marząc o życiu u boku Eli, Pusia poznaje innego kandydata na nowego pana. Nie jest do niego przekonana, wręcz przeciwnie. Zresztą chłopiec również nie jest zachwycony opcją opiekowania się kotkiem. Pusia... ucieka z farmy w poszukiwaniu Eli.
Przygody w miasteczku, próba odnalezienia się na nieznanym terenie i zrozumienia zasad, jakie panują wśród ludzi (a także miasteczkowych zwierząt) to pierwszy tor opowieści. Drugim są zmagania Eli. Dziewczynka bowiem nie poddaje się i, dowiadując się o ucieczce wymarzonej kotki, postanawia ją odnaleźć. Boże Narodzenie tuż, tuż, z nieba sypie biały puch, a mała koteczka gdzieś się zawieruszyła.
"Zagubiona w śniegu" to wzruszająca historia o poszukiwaniu własnego miejsca na ziemi oraz miłości. Każdy przecież chce być kochany. Wielokrotnie płakałam w czasie lektury, tak przekonująco Autorka opisywała przygody Pusi i Eli. Co chwilkę miałam ochotę przygarnąć tego puchatego kocurka i pomiziać go za uszkiem. Jestem przekonana, że opowieść ta spodoba się każdemu czytelnikowi – małemu i dużemu, niekoniecznie tylko kociemu wielbicielowi. Jest ciepła mimo padającego śniegu i ma pozytywne przesłanie, choć łezkę z pewnością uronicie. 
Żywa akcja i wyraziste postaci, które od razu przypadają czytelnikowi do gustu to duże plusy tej powieści. Należy zwrócić również uwagę na jej szatę graficzną. Choć wydanie można zakwalifikować do kieszonkowych, książeczka jest naprawdę prześliczna. Duże, wyraźne litery pomogą z pewnością, gdy rodzic zechce czytać ją razem z dzieckiem, albo gdy mały czytelnik sam będzie chciał zapoznać się z bajką. Nie sposób również pominąć wspaniałych i rozkosznych ilustracji wykonanych przez Sophy William, które są dodatkowym i naprawdę sporym atutem całej historii.
Tłumacz rewelacyjnie poradził sobie z tekstem brytyjskiej Autorki, tworząc atmosferę, która jest wyjątkowa również dla polskiego czytelnika. Jest to szczególnie trudne w opowieściach dla dzieci, tym bardziej więc należą mu się słowa uznania.
Minusy? Książeczka jest krótka i można ją dosłownie "połknąć" w dwie godzinki, nawet jeśli ktoś czyta tak wolno, jak ja. Chciałoby się więcej, choć rozumiem, że książeczki dla dzieci nie mogą być zbyt długie. Czekam zatem, kiedy w moje łapki wpadnie tom drugi i znów przyjdzie mi zamartwiać się o Pusię.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz