Fragment mojej recenzji został umieszczony na okładce powieści "Skazaniec. Z bestią w sercu" Krzysztofa Spadło

Fragment mojej recenzji „Korony śniegu i krwi” został umieszczony na okładce powieści Elżbiety Cherezińskiej – „Niewidzialna korona” (wyd. Zysk i S-ka)

czwartek, 27 października 2011

Filary Ziemi - Ken Follett




Powieść, która z pewnością na zawsze pozostanie w mojej pamięci. Najpierw obejrzałam serial, zupełnie nie znając twórczości Folleta. Zauroczył mnie (i dzięki niemu poznałam bogatą filmografię brytyjskiego aktora, Rufusa Sewella) i w końcu udało mi się zdobyć książkę. Przeczytałam na jednym wdechu (w przenośni, rzeczywiście zajęło mi to prawie dwa tygodnie, ale usprawiedliwiam się pracą po 8h dziennie i końcowymi przygotowaniami do ślubu). Wrócę do niej jeszcze i to być może już w początkach przyszłego roku. Dlaczego? Po pierwsze - ponieważ czytałam ją po angielsku i niektórych opisów katedry i sztuki murarskiej nie byłam w stanie pojąć. Po drugie – gdyż jest to bardzo ciekawa i porywająca opowieść, nie tylko dla miłośników średniowiecza i historii w ogóle. Mam też nadzieję, że pewnego dnia przekonam do przeczytania również Męża.
Średniowiecze – walka o tron angielski w dwunastym wieku – liczne zdrady, zabójstwa, wojna i wszystkie jej najgorsze strony. Obok – przeor Philip, który marzy o zbudowaniu w Kingsbridge największej, najpiękniejszej i najbardziej okazałej katedry w Anglii, a być może na całym znanym świecie. Gdy go poznajemy – jest pokorny i po prostu stara się walczyć o swoje. W miarę upływu lat zostaje wplątany przez biskupa waleriana w różne machlojki i oszustwa, które okażą się niezbędne, by przepiękny kościół mógł w końcu stanąć. Czy jednak rzeczywiście cel uświęca środki?
Spotykamy rodzinę Toma Budowniczego, który katedrę zaprojektuje oraz piękną Ellen i jej – jak się początkowo zdaje niedorozwiniętego – syna, Jacka. I tym razem pierwsze wrażenie okaże się mylne. To Jack właśnie stanie się pewnego dnia mistrzem budowniczym i on zakończy budowę katedry, która na wieki będzie wzbudzała zachwyt wiernych, zmieniając trochę początkowy projekt Toma, swego przybranego ojca i mentora.
Aliena, córka hrabiego Bartholomew – oskarżonego o zdradę stanu oraz spiskowanie przeciwko królowi i skazanego na śmierć będzie musiała pokonać wiele przeciwności losu – zmierzyć się z niedoszłym narzeczonym, który wykorzysta jej niewidność, straci ojca, będzie przez lata utrzymywała młodszego brata, co nie było w średniowieczu ani łatwe, ani szczególnie popierane wśród wyższych sfer, z których przecież oboje pochodzili. Znajdzie schronienie w Kingsbridge pod opiekuńczymi skrzydłami Philipa, jednak i tu zazna jeszcze wiele cierpienia, zanim pozna, czym jest miłość. Niestety i ona bywa ciężka i bolesna i przez kolejne wiele stronic będziemy próbowali odkryć, czy jej związek z Jackiem ma szansę na przetrwanie i czy uda jej się dotrzymać obietnicy danej ojcu przed egzekucją i odzyska jego dobra dla Richarda.
Bohaterowie powieści są przedstawieni rewelacyjnie – bez problemu można ich sobie wyobrazić – tak ich wygląd, jak i wnętrze. Nie zawsze ten, który początkowo był ofiarą, nią do końca zostaje. Nie każdemu udaje się przeżyć swe życie z czystym sumieniem – nawet księża miewają mniejsze i większe grzeszki. Tacy właśnie są ludzie - łatwo upadają i ciężko im się podnieść, a pokusy łatwo znaleźć na każdym kroku.
Akcja powieści toczy się przez około 50 lat i kończy optymistycznie. Większość bohaterów jakoś ułożyła sobie życie, antybohaterowie, w tym najgorszy z nich, lord William Hamleigh, zostają ukarani. Jednak nie to jest najważniejsze – czytając „Filary Ziemi” czuje się średniowieczny klimat, niemalże zapach tej odległej i nieco magicznej, epoki. Jest tu architektura (katedra w Kingsbridge i francuskie katedry, na których Jack poniekąd wzoruje swoją), religia i polityka (zabobony i zakonnicy, zbieranie środków na budowę, liczne podchody różnych stron, oszustwa i niedopowiedzenia), miłość (Toma i Ellen, Alieny i Jacka), nienawiść (Alieny i Williama), bitwy (zdobywanie i obrona zamku, którego rodzina Hamleigh odebrała hrabiemu Bartholomew), polityka przez duże P (walka o tron angielski między królem Stephenem a królową Maud).
Z pewnością nie moja ostatnia powieść Folleta, szczególnie, że jestem już w połowie „Upadku gigantów”, którą to powieść również gorąco polecam.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz