Fragment mojej recenzji został umieszczony na okładce powieści "Skazaniec. Z bestią w sercu" Krzysztofa Spadło

Fragment mojej recenzji „Korony śniegu i krwi” został umieszczony na okładce powieści Elżbiety Cherezińskiej – „Niewidzialna korona” (wyd. Zysk i S-ka)

czwartek, 27 października 2011

Saga Wielkich Rodów - Tom 1 - Tryptyk krwi (cz.3)

Dopiero zaczęła chodzić do szkoły, gdy to się stało. Wracała po lekcjach do domu, a przed ogrodem sąsiadów stała karetka. Sanitariusz zamykał już tylne drzwiczki, jednak dostrzegła, że na noszach leży jej kolega Julek. Jedyny prawdziwy przyjaciel. Samochód ruszył. Stała jeszcze jakiś czas na ulicy – nie płakała, nie potrafiła płakać. Ile minęło czasu – trudno powiedzieć. Gdy się obróciła zobaczyła ojca Julka. Wysoki, blady mężczyzna wpatrywał się w nią z niedowierzaniem. Padał deszcz, a ona stała tam, jakby zupełnie nie zdawała sobie sprawy z panującej wokoło pogody.
- Idź do domu, dziecko – powiedział, przerywając dłuższe milczenie. – Nie masz tu już czego szukać.
- Zabierze mnie pan do Julka?
- Julian nie żyje – odparł jedynie, mocno zaciskając szczękę, po czym odwrócił się na pięcie i poszedł do domu.
Już nigdy go nie widziała. Wyprowadził się jeszcze tej nocy. Nie był nawet na pogrzebie synka. Teraz jakby ożył w postaci Alexandra. Oczywiście to nie mógł być on – był przynajmniej o dwadzieścia pięć lat starszy od niej, Alexander nie więcej niż dziesięć.
*
- Już powiedziałam, że nie chcę mieć z wami nic wspólnego. Dla Nikołaja mogłam być jedynie matką jego syna, ale to nadal jest mój syn i ja wiem najlepiej, jak zadbać o jego dobro. Wynoście się stąd! – wykrzyczała Sara i zamknęła drzwi.
„Matką jego syna” – dudniło Magdalenie w głowie. Syna? Czy Mike był synem Nikołaja? Miał syna i nic jej o tym nie powiedział? To nie mogło być prawdą. Nie mógł mieć przed nią tylu tajemnic. Spojrzała na Alexandra, nie miała jednak sił się do niego odezwać. Czy wszystko, co mówił i robił Nikołaj było kłamstwem? Oszukiwał ją cały czas? Dlaczego ukrywał przed nią istnienie Michaela? W końcu zebrała się w sobie i z wielkim wysiłkiem wyszeptała:
- Czy Mike jest synem Nikołaja? – nie była pewna, czy chce poznać odpowiedź. Alexander patrzył jej prosto w oczy, nadal z zaciśniętymi pięściami i szybkim oddechem.
- Tak – potwierdził.
Zemdlała. Co za kobieta! Bez przerwy mdleje. Może powinien był jej od razu powiedzieć, kim jest Mike? Dlaczego Fiodor kazał wszystko przed nią ukrywać? Oczywiście – znał ją lepiej – mieszkał z nią przecież. Teraz nie pozostawało już nic innego, jak wrócić do domu. Niech Fiodor postanowi, co dalej. Jego zdaniem przyszedł czas, by Magdalena dowiedziała się całej prawdy. Tylko wtedy będzie w stanie zrozumieć, jakie to ważne. Być może zmieni też swoje nastawienie i wtedy uda jej się przekonać Sarę. On sam nie da rady. Gdyby to było możliwe – dawno już byłoby po wszystkim. Że też Nikołaj bardziej na siebie nie uważał.
- Dariuszu, zawieź nas na lotnisko. Wracamy do domu.
*
Kotek był rozkoszny. Magdalena nigdy dotąd nie miała zwierzątka. Kiedy była mała, chciała mieć pieska, ale rodzice się nie zgadzali. Właściwie nigdy nie wytłumaczyli, dlaczego. Mieszkali w domu z ogródkiem, pies nie musiałby nawet siedzieć w środku. Julek dał jej chomika, ale rodzice natychmiast kazali go zwrócić. Mówiła o tym Nikołajowi, ale do głowy jej nawet nie przyszło, że następnego dnia sprezentuje jej kociaka. Teraz puchata, mięciutka kulka leżała w koszyku, odpoczywając po pysznym obiadku.
Nikołaj często robił jej niespodzianki. Był taki romantyczny. Jakże mogłaby się w nim nie zakochać? Fiodor – dziwne imię jak dla takiego słodkiego stworzenia. Nikołaj się jednak upierał, a przecież kociak nie mógł mieć więcej, niż miesiąc, więc z pewnością nie zdążył się przyzwyczaić do tego imienia. Nie chciała jednak sprawiać przykrości ukochanemu – skoro się uparł, to niech będzie Fiodor.
*
- Fiodorze, trzeba jej wszystko powiedzieć. Wiem, że jesteś temu niechętny i na pewno masz swoje powody. Sam jednak widzisz, co się dzieje. Jak ma mi pomóc, jeśli mdleje za każdym razem, gdy dowie się skrawka prawdy?
- Alexandrze, gdybym uważał, że to takie proste, kazałbym ci to zrobić za pierwszym razem. Jak chcesz jej to wszystko powiedzieć? Myślisz, że ci uwierzy? Poza tym, im mniej wie, tym jest bezpieczniejsza. Nie możemy sobie pozwolić na to, by zginęła, jak twój brat.
- Wiem, Fiodorze, wiem. Jednak nie sądzę, żeby teraz chciała nam pomóc. Dotychczas robiła to ze względu na pamięć o Nikołaju, ale po tym, czego się o nim dowiedziała. Nie, nie będzie chciała.
- Nawet jeśli jej powiesz, nie uwierzy ci.
- Tobie, Fiodorze, uwierzy, jeśli pokażesz jej, kim jesteś. Znasz ją najlepiej na świecie. Nie ma nikogo, kto by wiedział o niej więcej. Nawet ona sama nie zna się tak dobrze.
- Przyprowadź ją do mnie. Tylko upewnij się, że nie padnie, gdy mnie zobaczy.
- Oczywiście.
- Alexandrze – powiedział z wyraźnym zmartwieniem, – to nasza ostatnia szansa. Miałem nadzieję, że do tego nie dojdzie, że damy radę sami. Może…
- Nie pomyliłeś się, Fiodorze. To jedyna słuszna decyzja i wiesz o tym.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz