Fragment mojej recenzji został umieszczony na okładce powieści "Skazaniec. Z bestią w sercu" Krzysztofa Spadło

Fragment mojej recenzji „Korony śniegu i krwi” został umieszczony na okładce powieści Elżbiety Cherezińskiej – „Niewidzialna korona” (wyd. Zysk i S-ka)

wtorek, 8 listopada 2011

Cień wiatru - Carlos Ruiz Zafon

„Cień wiatru” był moją pierwszą książką Zafona, a także pierwszą podróżą po Barcelonie (później dopiero zabrałam się do „Mariny” tegoż autora i „Antykwariusza” Juliana Sancheza). Podróżą magiczną, tajemniczą, pełną niewiadomych, toczącą się w wąskich i urokliwych uliczkach Barcelony, wypełnioną sekretami i niesamowitą historią miasta, które tętni życiem, a jednocześnie leniwie przesypia porę sjesty.
Gruby tom mnie nie zniechęcił, chociaż również nie zachęcał. Zaintrygowała za to ciekawa okładka. Otworzyłam. Obejrzałam mapę na wklejce. Zapoznałam się ze wszystkimi informacjami zawartymi na pierwszych stronach – datą wydań, nazwiskami tłumaczeń, autorem okładki itd., co zazwyczaj robię. Przerzuciłam strony i… miałam wrażenie że zapadłam w niesamowity sen. Opisy były tak łatwe do zwizualizowania, a Cmentarzysko Zapomnianych Książek, które odwiedzamy z głównym bohaterem na początku powieści, tak ujmująco magiczne, że nawet nie zauważyłam, kiedy u dołu strony pokazała się liczba 100.
Głównym bohaterem jest Daniel i to on jest narratorem tej szkatułkowej powieści, w której sekret goni sekret, a żaden z bohaterów nie jest naprawdę taki, jak się wydaje na początku. Jako dziesięcioletni chłopiec zostaje na Cmentarzysko zaprowadzony przez – samotnie go wychowującego – ojca. Zgodnie z rodzinną tradycją ma wybrać jedną z książek i ocalić ją od zapomnienia. Krąży po zakamarkach, niekończących się korytarzach, których ściany zdają się zbudowane z grubszych i cieńszych tomiszczy. Czuje się przywołany przez jedno z nich i ostatecznie wybiera właśnie „Cień wiatru” Juliana Caraxa – książkę, która całkowicie odmieni jego życie.
Prawdziwa historia zaczyna się, gdy Daniel dorasta i zapomniana przez wszystkich książka znów staje się dla niego ważna, jakby sama upominała się o przypomnienie. Tajemniczy autor, który nagle zniknął, człowiek w masce, który śledzi chłopaka i depczący im po piętach iniektor barcelońskiej policji to tylko niektóre z głównych postaci, które poznamy w długiej wędrówce Daniela prowadzącej do prawdy. Zanim jednak ją pozna, spotka go jeszcze wiele przygód.
Kim jest włóczęga, z którym zaprzyjaźni się chłopak i jakie jest jego miejsce w tej historii? Kogo pochowano w dwóch grobach z białego marmuru? Jak potoczą się losy Daniela i Beatriz? Żadna z odpowiedzi nie padnie, póki nie zamkniemy książki po przeczytaniu ostatniej strony. Rozwiązanie bowiem jednej zagadki rodzi jeden tylko możliwy w tej powieści skutek – odkrycie kolejnej tajemnicy do rozwikłania.
Czyta się nastrojowo i niemal na bezdechu. Czy można przeczytać w jedną noc? Nie wiem, nie polecam. Zmęczenie może spowodować, że umkną nam niektóre smaczki – zapachy, gorąco i przejmujący chłód, ciemność spowijająca Cmentarzysko Zapomnianych Książek, czy sekretne groby w piwnicach posiadłości Aldaya’ów, namiętności młodego Daniela względem kobiet, więzy łączące go z ojcem. To zaczarowana podróż, która na długo pozostaje w pamięci.
Pamiętam szczególnie jeden moment, kiedy siedziałam w kuchni w mieszkaniu moich Rodziców i chciałam skończyć rozdział. Nie znoszę przerywać w połowie strony, czy jakiegoś mniejszego segmentu, więc na ogół staram się zakończyć rozdział zanim zrobię sobie przerwę. Nagle podniosłam rękę i kazałam wszystkim siedzieć cicho. Przygryzając wargi, z wypiekami na twarzy i chłodnymi od potu plecami czytałam, jak Daniel opisuje chwilę… swej śmierci. Co było dalej – nie zdradzę, warto jednak było ich wszystkich uciszyć, by nadać chwili odpowiedni nastrój.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz