Fragment mojej recenzji został umieszczony na okładce powieści "Skazaniec. Z bestią w sercu" Krzysztofa Spadło

Fragment mojej recenzji „Korony śniegu i krwi” został umieszczony na okładce powieści Elżbiety Cherezińskiej – „Niewidzialna korona” (wyd. Zysk i S-ka)

wtorek, 29 listopada 2011

Tajemnica trzynastego apostoła - Michel Benoit



Jeden ze znajomych (przeczytał tę powieść tuż po mnie) powiedział po jej zakończeniu, że autor musiał bardzo nienawidzić Kościoła. Szczerze mnie ta opinia zaskoczyła. Owszem – książka przedstawia wiele tez niezgodnych z nauczaniem Kościoła, jednak nie ma w niej nienawiści. Po pierwsze – to przede wszystkim powieść sensacyjna z głównym wątkiem religijnym. Po drugie – daje dużo do myślenia, ale daleka jest od „nawracania”. Po prostu – każe się zastanowić nad tym, co przyjmujemy za oczywiste i jasne. Jestem osobą wierzącą i wcale nie czuję się urażona historią opowiedzianą w „Tajemnicy trzynastego apostoła”. Zacznijmy jednak od początku.
Liczbę i imiona uczniów Chrystusa znamy z czterech Ewangelii. Dzisiaj jednak każdy przeciętnie inteligentny człowiek zdaje sobie sprawę, że ewangelii spisano znacznie więcej i te, które zostały przyjęte do „kanonu” to jedynie wycinek historii. Pozostałe księgi, zwane apokryfami, znacznie poszerzają naszą wiedzę o początkach chrześcijaństwa – chociaż niektórzy nadal negują ich autentyczność (już nie samo istnienie, ponieważ stało się to niemożliwe).
Dan Brown przekonywał nas swego czasu, że jednym z apostołów była Maria Magdalena, co oznaczało, że Jezus zrównał kobietę z mężczyzną. Michel Benoit idzie w jeszcze innym kierunku. Co, jeśli apostołów było więcej i jakie mogło to mieć znaczenie dla dziejów Kościoła?
Czasy współczesne. Pociągiem z Rzymu do Paryża podróżuje ojciec Andriej. Ginie w tajemniczych okolicznościach. Wyjaśnienia sprawy podejmuje się jego przyjaciel, ojciec Nil. Znajdzie ją w manuskrypcie sprzed dwóch tysięcy lat, z którego dowie się o istnieniu wykluczonej ze społeczności pierwszych chrześcijan sekcie Nazareńczyków i trzynastego ucznia Jezusa. To ten właśnie bogaty i wpływowy człowiek zapewnił Jezusowi poważanie niektórych ważnych osobistości, a Judaszowi… wystąpienie przed Sanhedrynem i oskarżenie Nauczyciela. Istnienie trzynastego apostoła – ukochanego ucznia Jezusa, o którym znane nam Ewangelie wspominają niejeden raz (przyjmuje się, że mowa jest wówczas o Janie) zmienia całkowicie postrzeganie pierwszych lat nowej wiary. Dlaczego jednak Kościołowi przez wieki tak bardzo zależało na jego ukryciu, że został całkowicie wymazany ze stronic historii? O tym już w samej powieści.
Przyznaję, że przypadło mi do gustu znacznie bardziej, niż powieści Dana Browna (które – swoją drogą – są ciekawe i które lubię). Autor ten bowiem ma brzydki nawyk robienia z czytelnika przygłupa, który w niczym się nie orientuje i dla którego to, co on napisze musi być wielkim odkryciem. Otóż, Panie Brown – Europejczycy są mądrzy i niektóre z Pańskich teorii są nam znane od lat, nie mówiąc już o historycznych prawdach, o których uczymy się już w szkole podstawowej, a które Pan przedstawia jako sensacje znane jedynie wybitnym specjalistom w danym temacie. Benoit tego nie robi i ma nas za równych sobie i to mi się bardzo podoba. Jeśli przedstawia coś nowego, to czuć rzeczywiście powiew świeżości. Piąteczka z plusem.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz