Fragment mojej recenzji został umieszczony na okładce powieści "Skazaniec. Z bestią w sercu" Krzysztofa Spadło

Fragment mojej recenzji „Korony śniegu i krwi” został umieszczony na okładce powieści Elżbiety Cherezińskiej – „Niewidzialna korona” (wyd. Zysk i S-ka)

niedziela, 6 listopada 2011

Marina - Carlos Ruiz Zafon




Piękna, tajemnicza, trzymająca w napięciu, brawurowo napisana historia o dwójce młodych bohaterów, którzy próbują zrozumieć przeszłość.
Oscar i Marina to para nastolatków, którzy pewnego dnia postanawiają dowiedzieć się, kim jest tajemnicza czarna dama raz w miesiącu składająca kwiaty na bezimiennym grobie. Nie spodziewają się, że te dziecinen podchody zakończą się dla nich wielomiesięcznym badaniem zapomnianej historii Barcelony. Stanie się również początkiem pięknej i - jak to w życiu bywa - czasami bardzo trudnej przyjaźni.
Tajemnicza postać poprowadzi ich ulicami Barcelony, każe zwiedzić opuszczone pałace, ciemne zaułki i nigdy nie dokończony Gran Teatro Real, a także poznać mroczne sekrety ogarniętego szaleńczą chęcią życia Michala Kolvenika, jego żony Evy Irinowej i doktora Shelleya. Jednym z głównych bohaterów powieści jest również Barcelona - Zafon proponuje nam spacer po niej począwszy od lat trzydziestych aż do końca powieści, czyli roku 1980. To tajemnicze miasto, pełne starych, rozsypujących się kamienic i pałacyków, zapomnianych rzeźb i zaniedbanych ogrodów, teatrów, na deskach których śpiewały kiedyś Eva i matka Mariny. To również niekończące się podziemne korytarze, gdzie azylu szukał Kolvenik.
To także niesamowita, refleksyjna powieść o miłości, pasji, przyjaźni, zaufaniu i zdradzie oraz chorobliwej walce o przeżycie. Nie sposób nie zastanawiać się, jak my zachowalibyśmy się w podobnej sytuacji, jak Michal Kolvenik. Czy bylibyśmy doktorem Shelley'em, czy może jednak Evą Irinovą? Sam Oscar w pewnym momencie mówi, że już nigdy nie wzgardzi Kolvenikiem, ponieważ sam zrozumiał, jak to jest znaleźć się w skórze biednego lekarza.
I zakończenie - smutne, wzruszające, prawdziwy wyciskacz łez. Szczególnie po trwającej 300 stron pogoni za tajemniczymi stworzeniami, mordercami i damą w czerni, płonących pałacach, sekretach, policyjnych poszukiwaniach i w końcu spotkaniu z Kolvenikiem, który stał się... A nie, nie. To już pozostawmy czytelnikowi.
Marina z pewnością na długo pozostanie w mojej pamięci - być może została zakwalifikowana jako powieść młodzieżowa, jednak dorosłego również potrafi w pełni usatysfakcjonować, a nawet bardzo zaskoczyć. Polecam z całego serca.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz