Fragment mojej recenzji został umieszczony na okładce powieści "Skazaniec. Z bestią w sercu" Krzysztofa Spadło

Fragment mojej recenzji „Korony śniegu i krwi” został umieszczony na okładce powieści Elżbiety Cherezińskiej – „Niewidzialna korona” (wyd. Zysk i S-ka)

czwartek, 24 listopada 2011

Pałac Północy - Carlos Ruiz Zafon



Kolejna powieść Carlosa Ruiza Zafona zaskoczyła mnie swoją scenerią. Przywykłam już, że autor swe historie umiejscawia w Hiszpanii, skąd pochodzi. Pałac Północy z kolei rozgrywa się w dalekich Indiach, należących jeszcze do Korony Brytyjskiej (historia opowiada o wydarzeniach pomiędzy 1916 a 1932 rokiem).
Tym razem zacznę od krytyki, a zakończę wisienkami na torcie czekoladowym. Najbardziej nieprawdopodobne w tej powieści zdają mi się sceny, które autor z pewnością zaplanował sobie jako realne. Z punktu widzenia jako takiej wiedzy historyczno-społecznej nie mogę sobie zupełnie wyobrazić, jak to się stało, że:
- jesteśmy w Indiach
- mamy pierwszą połowę dwudziestego wieku
- nasi bohaterowie zamieszkują dom dziecka…
a jednocześnie mają dostęp do archiwów miasta, potrafią czytać w językach obcych i nieraz czynią nawiązania do europejskiej kultury, których nie powstydziłby się dobrze wykształcony, współczesny nam dorosły. Oj, chyba wodze fantazji tym razem pana Zafona zapędziły w kozi róg. Trudno sobie wyobrazić nawet nastolatki z bogatych domów, które maja taką wiedzę i znajomości, a co dopiero wychowanków domu dziecka, czyli w tamtych czasach i tamtym kraju – przechowalni dla biednych, pokrzywdzonych losem istot, które po wyjściu z niej skazane były na dozgonne żebractwo.
Tyle moich krytycznie niepochlebnych uwag. Poza tym powieść jest urzekająca i prawdziwie magiczna, a nadto bardzo wzruszająca. Otóż paczka szesnastolatków ma wkrótce opuścić dom dziecka, w którym się wychowali. Od lat zbierają się po nocach w tajemniczym Pałacu Północy, jako Chowbar Sociey – klub młodych, którzy poprzysięgli sobie zawsze pomagać. Klub ma właśnie zostać rozwiązany, a nasi bohaterowie rozjechać się po kraju. Tymczasem u dyrektora placówki pojawia się stara kobieta z wnuczką i tej nocy wszystko ma ulec zmianie.
Tajemnice rodzinne, kłamstwa dla dobra sprawy, groza oraz bezgraniczna i bezwarunkowa miłość córki do ojca, którego nie miała okazji spotkać… wszystkiego tego dostarczają nam kolejne stronice powieści, pokazując jednocześnie mroczną Kalkutę, w której za każdym rogiem czyha niebezpieczeństwo.
Jak zakończy się ta przygoda i czy rodzina zostanie w końcu zjednoczona i uratowana przed wiszącą nad nią od szesnastu lat klątwą? Zapraszam do lektury.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz