Fragment mojej recenzji został umieszczony na okładce powieści "Skazaniec. Z bestią w sercu" Krzysztofa Spadło

Fragment mojej recenzji „Korony śniegu i krwi” został umieszczony na okładce powieści Elżbiety Cherezińskiej – „Niewidzialna korona” (wyd. Zysk i S-ka)

czwartek, 24 listopada 2011

Wedding Silk - Brian Herbert i Kevin J. Anderson




Historia opowiadania „Wedding Silk” wyjaśnia w pewnym stopniu niektóre argumenty, które przytoczę poniżej, w związku z czym wspomnę o niej. Początkowo był to jeden z rozdziałów jednej z najnowszych powieści Briana Herberta i Kevina J. Andersona – „Paul of Dune” (polskie tłumaczenie – „Paul z Diuny”). Przy jednej z ostatnich korekt autorzy postanowili jednak wyekstraktować ją w osobne opowiadanie, tłumacząc, że niewiele wnosiła do całości. Mieli rację – w gruncie rzeczy nie wiem, jaki był cel opisania tego zdarzenia z młodości Paula.
Muszę przyznać, że ostatnie trzy, może cztery akapity są ciekawe psychologicznie i mają jakieś znaczenie w kształtowaniu się osobowości przyszłego Imperatora. Reszta natomiast – jest przygodową historyjką, w której główni bohaterowie walczą z wielkimi… ćmami. Przez pierwsze dwie strony czułam się, jakbym czytała opis ze świata „Avatara” i choć było to ładne – nie pasowało do uniwersum Diuny.
Być może, gdybym była już po przeczytaniu powieści, łatwiej byłoby mi połapać się, o co w tym wszystkim chodzi, ale niestety jeszcze się do niej nie zabrałam. Oznacza to, że z czterech bohaterów tego opowiadania dwóch było dla mnie zupełnie nowych i nie bardzo potrafiłam ich jakoś dopasować i umiejscowić na planecie Ekaz. Ponadto pomysł ślubu księcia Leta wydaje mi się w ogóle nietrafiony (domyślam się, że w powieści więcej o nim przeczytam), gdyż nigdy nie było o nim wspomniane w oryginalnym Sześcioksięgu. Już wcześniejszy jego związek opisany w Rodach wydawał się stworzony na siłę, ale ciekawie opisany, więc przymknęłam oko, ale kolejny? Nie, Panowie, chyba nie najlepsza formuła.
Cóż, może jeszcze do „Wedding Silk” powrócę po przeczytaniu całej powieści i wtedy inaczej spojrzę na to – króciutkie przecież – opowiadanie. Na razie jednak uważam, że jest ono najsłabsze ze wszystkich, które napisali kontynuatorzy Franka Herberta. Mimo wszystko liczę, że opowiadanie zostanie przetłumaczone na język polski.

1 komentarz:

  1. Niestety tak to jest jak się pisze kolejne książki zgoła "taśmowo" to i poziom drastycznie spada. Skoro rozdział został usunięty w trakcie edycji książki to rzeczywiście musiał być jedynie upiększającym dodatkiem nic nie wnoszącym do historii. Dlatego jeśli chcemy się w jakimkolwiek stopniu cieszyć tym tekstem to musimy podejść z mocno obniżonymi wymaganiami i w żaden sposób nie porównywać go do Biblii zwanej Diuną ;)

    OdpowiedzUsuń